środa, 12 czerwca 2019

Wędrówka po ziemi wyjałowionej – Magdaleny Okraski opowieść o Zagłębiu

Kopalnia była więc jak matka, ale specyficzna: trzymająca w uścisku, który bywał śmiertelny, ale na ogół bywał opiekuńczy. Pozwalał tkwić w rodzaju dziecięcej zależności. A kiedy matka umiera, zanim dziecko zdąży się usamodzielnić, następuje głęboka trauma, niekiedy śmierć.

Źródło: nowyobywatel.pl
1.
Czytałem tę książkę 4 czerwca tego roku. Na przemian z Samoograniczającą się rewolucją Jadwigi Staniszkis. Chyba nie przypadkiem nieświadomość podsunęła mi te dwie książki w tym właśnie czasie. Stało się to bez udziału mojej woli, ale myślę, że w ten sposób chciałem jakoś wewnętrznie opracować trzydziestą rocznicę polskiej transformacji. Dać sobie przeciwwagę dla bijącej z Gdańska frenetycznej atmosfery przepełnionej radością, energią, euforią i triumfem. Przeciwwagę dla silnego i wyraźnego przekazu, że 1989 był zwycięstwem i kropka.
Książka Magdaleny Okraski zamienia w tym zdaniu kropkę w przecinek. Dopowiada i uzupełnia. Podobnie jak Jadwiga Staniszkis: […] utopia Solidarności zbankrutowała, choć sam ruch wygrał, bo przyczynił się do upadku komunizmu. Ta konstatacja przeraża. Wciąż daleko nam do efektywnego, racjonalnego systemu łączącego wolność ze sprawiedliwością. A obie te cechy – z szansami na utrwalenie godności w życiu politycznym i społecznym.
2.
Ziemia jałowa jest opowieścią o Zagłębiu, a przede wszystkim o Zawierciu. Znałem ze słyszenia czy widzenia tę nazwę w dzieciństwie, które przypadło na ostatnie lata komunizmu. W PGR-owskiej wsi na Pomorzu nawet nauczyciele niespecjalnie odróżniali wtedy Zagłębie od Śląska. Dlatego Zawiercie było wymieniane jednym tchem z Katowicami, Bytomiem, Chorzowem, Zabrzem czy Sosnowcem jako składowa pewnej całości.
Przy wjeździe do Człuchowa stała wtedy duża tablica, która zachęcała młodzież do wyjazdu na Śląsk i nauki w szkołach górniczych. Byłem za mały, by mnie to dotyczyło, więc nie przypomnę sobie już dziś, jakie profity obiecywano. Pamiętam za to dobrze lekcje w klasach I-III, na których pani pokazywała nam kolorowe zdjęcia miast z szerokimi ulicami, parkami i ogromnymi osiedlami. No i z wieżami szybowymi. Pamiętam to dziwne uczucie ekscytacji. Myślę, że nie chodziło tylko o zachwyt wiejskiego chłopca dużym miastem, bo nie czułem takiego mrowienia, gdy oglądaliśmy Warszawę czy Kraków. Śląsk/Zagłębie to było coś więcej. Dziś myślę, że chodziło o obcowanie z czymś wielkim, znaczącym. Węgiel był wtedy jeszcze nazywany czarnym złotem. Śląsk/Zagłębie oznaczały wspólnotę ludzi, którzy z narażeniem życia i z godnością uczestniczyli w czymś wielkim, czego znaczenie przekracza codzienność.
Śląsk/Zagłębie oznaczały marzenie.
Ziemia jałowa jest opowieścią o tym, co się stało z tym marzeniem.
3.
Magdalena Okraska wędruje przez zdewastowane fabryczne hale, upadłe przedsiębiorstwa, opustoszałe perony, zapomniane ulice, osiedla, dzielnice. Fotografuje ostatnie budki z fast foodem; kominy, które pozostały jedynymi świadkami wielkości i upadku przemysłu; opustoszałe podwórka, popadające w ruinę domy, zardzewiałe place zabaw; skorupy po fabrykach; przejścia dla pieszych donikąd. Opisuje pustkę, która była przed 150 laty, gdy dopiero szukano lokalizacji dla przemysłu i pustkę, która pozostała po jego upadku. Szuka śladów, okruchów, pozostałości. To prawdziwa wędrówka po ziemi jałowej. Lub raczej – po ziemi wyjałowionej. Wyjałowionej z kopalin, zasobów, środków produkcji, ludzi, którzy wyemigrowali. Wyjałowionej z rytuałów, wspólnoty, poczucia sensu. Wyjałowionej – przede wszystkim może – z godności, jaką daje praca, która jest komuś potrzebna. Ten brak czyni największe spustoszenie. Wiem o tym, bo od lat na prowincji pracuję jako psycholog, psychoterapeuta z ludźmi, którzy cierpią przez brak pracy albo nieludzkie w niej warunki. I mimo jednych z najwyższych w kraju wskaźników biedy i bezrobocia, nigdy nie chodzi po prostu o pieniądze. Decydujące są poczucie przydatności i godność. Oraz sprawiedliwość.
4.
To książka inna niż na przykład reportaże Filipa Springera czy pozostałe spod znaku dziennikarstwa Gazety Wyborczej. Brak w Ziemi jałowej tego charakterystycznego ironicznego dystansu do świata przedstawionego, który sprawia, że bohaterowie są może interesujący, ale zawsze jakby trochę śmieszni. Przeciwnie, Magdalena Okraska nie kryje swojej sympatii i otwarcie staje po stronie miejsc i ludzi, których opisuje. Tych, którzy wyjechali i tych, którzy pozostali. Tych, których wielokrotnie oszukano i tych, którzy nie wierzą już w nic. Mężczyzn handlujących gołębiami na targowisku, kobiet tkwiących w oknach wymierających domów, dzieciaków, które w opustoszałym centrum jedzą gofry z frużeliną i kopią się po stopach obutych w podróbki airmaxów. Jest świadkiem, broni ich, w ich imieniu oskarża. W ich imieniu zadaje pytania. Przede wszystkim: dlaczego do tego doszło? Dlaczego upadły fabryki, przemysły, dzielnice, miasta? Nie daje uproszczonych odpowiedzi, ale też się od nich nie uchyla: Plan Balcerowicza był wyrokiem śmierci dla mniejszych ośrodków. Życie, które od przedwojnia toczyło się wokół kopalni, huty, odlewni czy wytwórni, kilka razy zamigotało i przygasło.
Dlaczego w Zagłębiu czy na Śląsku tak gwałtownie zamigotało i przygasło? Najbardziej poruszające w książce są te fragmenty, w których Magdalena Okraska używa metafory karmienia: Kopalnia to karmicielka, a jednocześnie specyficzne miejsce pracy, umieszczone pod ziemią, ale w regularnym kontakcie z tym, co na górze: osiedlami górniczymi. Na odtworzenie podobnej symbiozy w innych gałęziach przemysłu po prostu brakuje geograficznej przestrzeni. Jednocześnie likwidacja kopalń to śmierć całej infrastruktury na powierzchni.
Kopalnia miała swoje osiedla, domy kultury, kina, kluby sportowe, ośrodki wypoczynkowe, szkoły, żłobki i przedszkola. Zaspokajała niemal wszystkie potrzeby górników i ich rodzin. Spajała dodatkowo wspólną pracą w bliskości śmierci oraz poczuciem szczególnego znaczenia węgla – czarnego złota. Kopalnia była więc jak matka, ale specyficzna: trzymająca w uścisku, który bywał śmiertelny, ale na ogół bywał opiekuńczy. Pozwalał tkwić w rodzaju dziecięcej zależności. A kiedy matka umiera, zanim dziecko zdąży się usamodzielnić, następuje głęboka trauma, niekiedy śmierć.
5.
Pisze Jadwiga Staniszkis: Utopia solidarnościowa (i opisane […] dążenia i tęsknoty) umierają więc również dlatego, że nie mają kontynuatorów. Albo jest ich bardzo niewielu (znam takich). I także dlatego, że mojemu pokoleniu nie udało się opowiedzieć o doświadczeniu Solidarności w sposób, który by wzbudził zainteresowanie młodych. […] Naszych dawnych marzeń nie ma już kto marzyć.
To nie przypadek, że Ziemię jałową napisała Magdalena Okraska (ur. 1981), należąca do pokolenia przejściowego między Jadwigą Staniszkis i twórcami pierwszej Solidarności a młodymi ludźmi świętującymi w Gdańsku, dla których i Sierpień, i industrializacja to już prehistoria. Należąca do pokolenia, które zostało nazwane straconym. Pokolenia, które dzieciństwo przeżyło w komunistycznej (przemysłowej) Polsce, ale w dorosłość wchodziło w samym apogeum planu Balcerowicza. Pokolenia, które doświadczyło upadku wielu utopii, ale było zbyt młode, by miećna to wpływ. Pokolenia, które poniosło prawie wszystkie koszty (w tym emocjonalne) transformacji, ale odniosło stosunkowo niewiele korzyści. Pokolenia najbardziej być może straumatyzowanego.
Ale to też pokolenie – moje pokolenie – które wciąż jeszcze marzy marzenia, jakie stworzyły pierwszą Solidarność i jakie leżały u podstaw tamtego, przemysłowego Śląska/Zagłębia. Marzeń o wspólnocie opartej na godności i sprawiedliwości. Co z nimi zrobimy?

środa, 29 maja 2019

Moje miejsce we wszechświecie - trochę zdjęć

Ruszyliśmy z zajęciami w marcu. Potem był kwiecień i strajk, i święta, i warsztaty linorytów ze starszymi (patrzcie wcześniejsze wpisy). Od początku maja działamy jednak na powrót pełną parą. Bywa ciężko, bo w szkołach nerwowo, nikt się z niczym nie wyrabia, ale i tak się opłaca. Popatrzcie sami.












Zdjęcia z terenu, przedstawiające same miejsca, znajdą się na pocztówkach. Tak więc ich nie udostępniam. Tu tylko fotorelacje z zajęć.

Od poniedziałku, 27 maja, zapraszam także na zajęcia w gościnnych progach Biblioteki Miejskiej. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc. Zapisy u pań bibliotekarek. Zajęcia są bezpłatne, odbywają się od 16.00 i trwają ok. 1,5 godziny.

Projekt jest dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz przez Urząd Miejski w Chojnicach.

(ed)

piątek, 24 maja 2019

Rodzicom, którzy urodzili się ze swoimi Dziećmi

Ostatnio rozmawiam dużo z Wami Rodzicami o Dzieciach. Jestem głęboko poruszona Waszą troską.

To jest piosenka taty, którego już od wielu lat nie ma wśród nas, a za którym ja nadal tęsknię...

Do przyjścia na świat dziecka, zwłaszcza tego pierwszego, można przygotować się tylko odrobinę. Wszystkim Rodzicom, którzy urodzili się (może już wiele lat temu - ja 15) ze swoimi dziećmi...



(ed)

poniedziałek, 13 maja 2019

Przedszkole "Wiśniowy Sad" - spotkanie w Sławęcinie

Serdecznie zapraszam 

na spotkanie informacyjne 
dla rodziców 
dotyczące

Przedszkola Naturalnego
"Wiśniowy Sad".

Miejsce: Świetlica Wiejska w Sławęcinie.
Czas: wtorek, 14 maja, godz. 18.




(ed)

niedziela, 5 maja 2019

Warsztaty i wystawa linorytów (projekt "pARTnerzy")

W sobotę 27 kwietnia w podziemiach Kościoła Gimnazjalnego w Chojnicach odbyła się wystawa linorytów, wykonanych przez 16 młodych osób z Chojnic i Emsdetten w Pracowni Plastycznej Chojnickiego Centrum Kultury. Wieńczyła ona pięciodniowe warsztaty artystyczne w ramach polsko-niemieckiego projektu artystycznego 'pARTnerzy'. Projekt mógł w takiej postaci mieć miejsce dzięki inicjatywie Stowarzyszenia Partnerstwa Miast Emsdetten, przede wszystkim dzięki Berndowi i Brigitte Lohmannom.

Am Samstag 27. April hat im Keller der Jesuitenkirche in Chojnice eine Ausstellung der Linolschnittwerke stattgefunden, die von 16 Jugendlichen aus Chojnice und Emsdetten im Atelier des Chojnicer Kulturzetrums hergestellt wurden. Sie hat die fuenftagigen Kunstworkshops im Rahmen des deutsch-polnischen Projekts 'pARTner' abgeschlossen. Das Projekt konnte in dieser Form dank der Initiative der Staedtepartnerschaftsvereins Emsdetten, vor allem dank Bernd und Brigitte Lohmann, stattfinden

Po stronie polskiej w projekcie wzięły udział: Anna Pupka-Lipińska, Weronika Remus, Eliza Cysewska, Julia Miszewska, Liliana Chodorowska, Jana Tsariuchenko, Natasza Stolp i Weronika Drzazgowska. Po stronie niemieckiej uczestnikami byli: Angus Sowka, Moritz Engeln, Erik Hoerstling, Linda Dietz, Maarika Klasing, Georg Akulitsch, Carlo Franke i Luisa Leismann z Geschwister-Scholl-Realschule (Szkoła Realna im. Rodzeństwa Scholl) w Emsdetten.

Auf der deutschen Seiten haben daran teilgenommen: Angus Sowka, Moritz Engeln, Erik Hoerstling, Linda Dietz, Maarika Klasing, Georg Akulitsch, Carlo Franke und Luisa Leismann aus der Geschwister-Scholl-Realschule in Emsdetten. Auf der polnischen Seite haben sich beteiligt: Anna Pupka-Lipińska, Weronika Remus, Eliza Cysewska, Julia Miszewska, Liliana Chodorowska, Jana Tsariuchenko, Natasza Stolp und Weronika Drzazgowska.


Wykonane druki na stole w Pracowni ChCK

Ich pracę i cały projekt dokumentowali: Kaya Joel, Simon Orzech, Joris Plugemann i Timo Zinczuk z firmy uczniowskiej martinum.media z Gymnasium Martinum w Emsdetten.

Ihre Arbeit und das ganze Projekt wurde von Kaya Joel, Simon Orzech, Joris Plugemann und Timo Zinczuk aus der Schuelerfirma martinum.media aus dem Gymnasium Martinum in Emsdetten dokumentiert.

Młodzież według pomysłu Tanji Holthaus pracowała w czteroosobowych grupach: po dwie osoby z Emsdetten i dwie z Chojnic. Każdy stworzył własny linoryt, który następnie wszedł w skład czteroczłonowego kolażu. Na wystawie zaprezentowano zarówno osobne prace uczestników, jak i kolaże. We wszystkich kolażach pojawił się jakiś motyw łączący. Idea Hubertusa Jelkmanna była taka: pokazać, że można stworzyć dzieła autonomiczne, które stają się następnie częścią większej całości, nie tracąc swojej autonomii. W czasie otwarcia wystawy mówił on o tym, że taka jest idea europejska, że jest to idea istności autonomicznych, które budują coś razem, nie tracąc przy tym swojej autonomii.

Die Jugendlichen haben nach dem Konzept von Tanja Holthaus in Viergruppen gearbeitet: jeweils zwei Personen aus Emsdetten und zwei aus Chojnice. Jeder stellte sein eigenes Linolschnittwerk her, das dann zu einem Teil einer vierteiligen Kollage wurde. In der Ausstellung wurden sowohl die separaten Werke der Teilnehmer, als auch die Kollagen gezeigt. In allen Kollagen ist eine Verbindung erschienen. Die Idee von Hubertus Jelkmann war dabei folgende: zu zeigen, dass man autonome Werke herstellen kann, die dann zum Teil eines groesseren Ganzheit werden, ohne ihre Autonomie zu verlieren. In der Eroeffnung der Ausstellung hat er gesagt, so sei die europaische Idee, es handele sich dabei um eine Idee autonomer Einheiten, die etwas gemeinsam bildeten, ohne ihre Autonomie zu verlieren.

Linoryt to technika wykonywania druków (jest czymś podobnym do drzeworytu). Młodzież najpierw wykonywała szkice na kartkach. Następnie odciskała te szkice (na zasadzie kalki) na płytkach z linoleum artystycznego. Kolejnym etapem było wycinanie dłutem w linoleum naszkicowanego i odciśniętego obrazu. Powstały linoryt młody artysta / młoda artystka pokrywał/-a tuszem. Wreszcie następował etap ostatni: druk na papierze za pomocą wałka.

Linolschnitt ist eine Technik, Druckwerke herzustellen (etwa wie Holzschnitt). Die Jugendlichen haben mit den Skizzen auf Papier begonnen. Dann wurden diese Skizzen auf Linol hintergelassen. Die naechste Etappe war das Herausschneiden des Abbildes mit Meisseln. Die so entstandene Matrize wurde mit einer Druckfarbe bedeckt. Und endlich wurde das Abbild auf Papier mit einer Walze gedruckt.

Młodzi artyści zachowali swobodę twórczą, w niektórych pracach łącząc motywy z Chojnic i Emsdetten już na poziomie pojedynczej pracy (np. Erik), a innym razem spontanicznie wybierając następujące rozwiązanie: młodzież z Emsdetten przedstawia Chojnice, a młodzież z Chojnic - Emsdetten (np. Natasza, Linda, Moritz i Weronika). Wszystko to będzie można zobaczyć na stronie martinum.media, do której odeślę, kiedy się pojawią nagrania (nagrania młodych artystów będą po angielsku).

Die jungen Kuenstlerinnen und Kuenstler haben die Schaffensfreiheit behalten, indem manche von ihnen die Motive aus Chojnice und Emsdetten schon auf der Ebene des einen Werkes vereinigt (z.B. Erik) und andere sich spontan auf folgende Loesung entschieden haben: die Jugendlichen aus Emsdetten stellen Chojnice dar, und die aus Chojnice - Emsdetten (z.B. Natasza, Linda, Moritz und Weronika). Das alles wird man auf der Webside der martinum.media sehen koennen, auf die ich verweise, wenn die Videos dort erscheinen (auf Englisch).

Weronika Remus przy wykonywaniu swojego linorytu


Artystki, artyści, reporterzy i organizatorzy wykonali naprawdę wspaniałą pracę. Takiemu trudowi należy się szacunek 💙

Die Kuenstlerinen, Kuenstler, Reporter und Veranstalter haben bewundernwerte Arbeit vollzogen. Eine solche Muehe ist schaetzenswert 💙

Tu można obejrzeć nagranie z wystawy. Hier kann man ein Video von der Ausstellung sehen.
Tu można zobaczyć zdjęcia wykonanych prac. Hier kann man die Aufnahmen von den einzelnen Werken sehen.

Angus, Moritz, Erik, Linda, Maarika, Georg, Carlo, Luisa, Joris, Kaya, Simon, Timo, Brigitte, Bernd, Hubertus, Tanja, Niko, Daniel, Christian: Było nam ogromnie miło gościć Was w Chojnicach. Dzięki za Wasz trud. / Es war sehr lieb, Euch hier als Geaste zu haben. Danke fuer Eure Muehe 💙

Ania, Natasza, Weronika, Weronika, Eliza, Liliana, Jana, Julia, Elżbieta, Radek, Łukasz, Ewa z ChCK, Asia, Magda: Dzięki za Wasz trud / Danke fuer Eure Muehe 💙

Wykorzystane w tym i poprzednim wpisie zdjęcia wykonali chłopcy z martinum.media. Dziękuję za zgodę na ich wykorzystanie :)

Die Photos in diesem und dem vorigen Eintrag wurden von den Jungen aus martinum.media gemacht. Danke fuer die Bewilligung, sie auszunutzen :)

(ed)

czwartek, 25 kwietnia 2019

Projekt "pARTnerzy"

Od poniedziałku wielkanocnego w Chojnicach przebywają goście z Emsdetten, miasta partnerskiego. Powodem jest wspólny projekt artystyczny, w którym uczestniczy młodzież polska i niemiecka. Na pomysł przeprowadzenia warsztatów artystycznych dla młodzieży z naszych dwóch krajów wpadła Brigitte Lohmann. O ich przeprowadzenie poprosiła ona artystę i nauczyciela sztuki, Hubertusa Jelkmanna. On zaproponował formułę warsztatów: przedstawienie miast partnerskich w technice linorytu. Ze strony polskiej opiekę artystyczną nad projektem sprawuje Elżbieta Jakubowska z Chojnickiego Centrum Kultury, prowadząca jednak warsztaty artystyczne także w Malowni (przy ul. Grobelnej 5 w Chojnicach). Warsztaty w ramach projektu odbywają się w Pracowni Artystycznej Chojnickiego Centrum Kultury.

Seit Ostermontag halten sich in Chojnice Gaeste aus Emsdetten, einer Partnerstadt von Chojnice, auf. Der Grund fuer ihren Aufenthalt ist ein gemeinsames Kunstprojekt, an dem die deutsche und polnische Jugend teilnimmt. Auf die Idee, Kunstworkshops fuer Jugedliche aus unseren zwei Laendern durchzufuehren, ist Brigitte Lohmann eingefallen. Sie hat den Kuenstler und Kunstlehrer, Hubertus Jelkmann, gebeten, die Workshops durchzufuehren. Er hat die Workshopsformel vorgeschlagen: das Darstellen von Partnerstaedten im Linolschnitt. Auf der polnischen Seite betreut das Projekt in der kuenstlerischen Dimension Elżbieta Jakubowska aus dem Chojnicer Kulturzentrum, die aber auch Malworkshops in ihrem eigenen Atelier "Malownia" fuehrt (Grobelnastrasse 5 in Chojnice). Das Projekt findet dagegen im Atelier des Kulturzentrums statt.



Projekt jest bardzo ambitny, bo Hubertus jest ambitny i mocno skupiony na tym, co robi, tzn. na sztuce. Młodzież jednym słowem musi się natrudzić. Serce rośnie, kiedy patrzy się na ich skupienie i pomysłowość :)

Das Projekt ist anspruchsvoll, denn Hubertus ist anspruchsvoll und sehr darauf konzentriert, was er macht, dh. auf die Kunst. Die Jugend muss sich wirklich Muehe geben. Man kann sich aber nur freuen, wenn man sieht, wie konzentriert und ideenreich sie arbeiten :)


Niesamowitą robotę robią dodatkowo czterej chłopcy, Joris, Timo, Simon i Kaya, którzy dokumentują warsztaty: robią zdjęcia, kręcą video, przeprowadzają wywiady. Tu możecie zobaczyć relację z pierwszego dnia.

Eine wunderbare Arbeit schaffen dazu noch vier Jungen: Joris, Timo, Simon und Kaya, die das Projekt dokumentieren: die machen Photos, Interviews und Video. Hier kann mach sich den Bericht aus dem ersten Tag ansehen.

Jest już również relacja na stronie UM w Chojnicach.

Es gibt auch schon einen Bericht auf der Webside des Stadtamtes in Chojnice.

Projekt ma także wymiar spotkania: chodzi o wzajemne poznanie się, pobycie razem - nawet jeśli pada mało słów (wzajemnego otwarcia nie da się wymusić; kiedy przebywamy jednak blisko siebie, zawsze coś się wydarza). Czyli o pracę na rzecz pokoju. I w tej mierze, w jakiej w budowaniu wspólnej Europy ta praca jest obecna, jest to projekt europejski.

Dieses Projekt muss man auch als eine Begegnung betrachten: es geht darum, einander kennenzulernen, zusammen zu sein, wenn auch gar nicht viele Worte fallen (das gemeinsame Aufschliessen laesst sich nicht aufzwingen; wenn wir aber nebeneinander dasind, ergibt sich immer etwas). Es geht also um die Arbeit fuer den Frieden. Und inwiefern im Bauen am gemeinsamen Europa diese Arbeit daist, ist das ein europaeisches Projekt.

Sfinansowany został z wielu źródeł: m.in. z grantu Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, z grantu w ramach konkursu Banku PSD z Muenster "Europa zaczyna się przed twoimi drzwiami", ze środków miast Emsdetten i Chojnice, ChCK, a także ze środków własnych Stowarzyszenia Partnerstwa Miast Emsdetten i Fundacji Zarzewie oraz wielu innych firm i osób prywatnych, które organizacyjnie i finansowo nas wsparły. W sposób szczególny należą się podziękowania Pani Brinkmann i firmie Relax, która pomogła grupie niemieckiej przewieźć potrzebne rzeczy.

Das Projekt wurde aus verschiedenen Quellen finanziert: u.a. aus einem Zuschuss des Deutsch-Polnischen Jugendwerks, aus einem Zuschuss der PSD-Bank aus Muenster unter dem Motto "Europa faengt an eurer Tuer an", aus den Mitteln der Staedte Emsdetten und Chojnice, des Kulturzentrums, und auch aus den Eigenmitteln der Staedtepartnerschaftsvereins und der Stiftung "Zarzewie", wie auch vielen anderen Firmen und Privatpersonen, die uns organisatorisch und finanziell unterstuetzen. Ein besonderer Dank geht zu Frau Brinckmann und zur Firma Relax, die geholfen hat, viel Gepaeck nach Chojnice zu transportieren.

Osobno chcę podziękować: Hubertusowi za podjęcie idei Brigitte, jej artystyczne opracowanie i opiekę artystyczną, Elce, która tę ideę także podchwyciła i podjęła opiekę artystyczną, Tanji Holthaus za znalezienie formuły, która młodzieży polskiej i niemieckiej pozwoliła w naturalny sposób się poznać i porozumieć (praca w 4-osobowych grupach, po 2 osoby z obu krajów), Brigitte i Berndowi za współorganizację projektu, Tanji, Danielowi i Niko za opiekę pedagogiczną nad młodzieżą, oraz Radkowi, Ewie i Łukaszowi z ChCK, oraz Asi Gappie z UM w Chojnicach i wreszcie, last but not least, Magdzie za wsparcie organizacyjne.

Ich will mich auch gesondert bedanken bei: Hubertus, dass er die Idee Brigittes aufgenommen, sie kuentlerisch bearbeitet und das Projekt kuenstlerisch geleitet hat, Elka, die die Idee auch aufgegriffen und die kuenstlerische Betreuung uebernommen hat, Brigitte und Bernd, die das Projekt mitveranstalten, Tanja, Daniel und Niko fuer die pedagogische Betreuung der Jugendlichen, sowie Radek, Ewa und Łukasz aus dem Kulturzentrums, Asia aus dem Stadtamt Chojnice und, last but not least, Magda fuer die organisatorische Unterstuetzung.

(ed)

środa, 17 kwietnia 2019

Edukacja leśna - spotkanie z Alicją Hławką

W sobotę 6 kwietnia w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach zorganizowaliśmy spotkanie z Alicją Hławką o przedszkolach i szkołach leśnych, a także o możliwościach włączania edukacji leśnej do nauczania tradycyjnych szkół i przedszkoli.


Tu można znaleźć pełną relację z tego spotkania w portalu chojnice.24.

Zgodnie z obietnicą dołączam jeszcze lektury, które Alicja poleca, a które dotyczą wprowadzania edukacji leśnej w szkołach i przedszkolach, a także w domach :)

L. Richard, Ostatnie dziecko lasu.
P. Gray, Wolne dzieci.

Oprócz tego na sieci warto zajrzeć:

Znajdziecie tam dużo bardzo praktycznych pomysłów na przeprowadzenie zajęć edukacyjnych na świeżym powietrzu.

I ostatnia rzecz: KLESZCZE.

W przedszkolu "Leśne Gzubki", gdzie Alicja pracuje, stosowane są takie środki przeciw KLESZCZOM:

Olejki Klaudyny Hebdy: goździkowy, cytronelowy, herbaciany, tymiankowy, szałwiowy, miętowy, paczulowy, eukaliptusowy (Olejki należy stosować w rozcieńczeniu: 5 kropli jednego z wybranych olejków należy rozcieńczyć w 50 ml oleju roślinnego, np. z pestek winogron, jojoby lub słodkich migdałów i takim roztworem smarować się).

Urządzenie Tickless.

Zapraszam też do odwiedzania strony powstającego przedszkola naturalnego Wiśniowy Sad. Trwają zapisy. Liczba miejsc ograniczona do 30!

Serdecznie dziękuję Alicji i Jej Rodzinie, Paniom Weronice i Ani z MBP i wolontariuszkom Weronice, Agnieszce i Wiktorii za przygotowanie słodkiego, aczkolwiek nawiązującego do przedmiotu spotkania, poczęstunku :)

(ed)