czwartek, 21 marca 2019

Przedszkole naturalne "Wiśniowy Sad" - spotkanie informacyjne

Serdecznie zapraszamy na spotkanie informacyjne o powstającym w Lichnowach przy ul. Parkowej przedszkolu naturalnym "Wiśniowy Sad". Jest to spotkanie dla rodziców, którzy zastanawiają się nad wyborem przedszkola.


Miejsce spotkania: Lichnowy, świetlica przy ul. Głównej.
Czas spotkania: środa, 27 marca, godz. 16 (prosimy o punktualność).

Spotkanie poprowadzi Ewa Drzazgowska, która jest pomysłodawczynią przedszkola.

Dalsze informacje i zapisy do przedszkola:
ewa_drzazgowska@o2.pl
516-312-603

poniedziałek, 11 marca 2019

Projekt "Moje miejsce we wszechświecie" - dotacja z MKiDN

Od kilku lat realizuję różne działania edukacyjne dla dzieci szkolnych i przedszkolnych pod hasłem "Moje miejsce we wszechświecie". Wynikiem tych działań są m.in. pocztówki z Człuchowa i wsi Lichnowy k. Chojnic. Tutaj zobaczycie kilka z nich.


W ramach warsztatów zmierzających do stworzenia pocztówek prowadzimy wśród dzieci działania, które uświadamiają im ich przynależność do różnych miejsc i wspólnot oraz fakt, że to one te wspólnoty i miejsca współtworzą. W trakcie działań traktujemy dzieci jako integralne, pełne osoby - przeciwdziałając w ten sposób współczesnym tendencjom do fragmentarycznego i - co za tym idzie - przedmiotowego traktowania ludzi.

Dobrze będzie w tym miejscu odwołać się do Mertona:
"Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić [...] jest próba odkrycia twojej fundamentalnej i naturalnej jedności, próba zintegrowania twojej podzielonej na części istoty w skoordynowaną i prostą całość oraz nauczenie się życia jako zjednoczona osoba ludzka. Znaczy to, że musisz zintegrować fragmenty twojej rozproszonej egzystencji tak, aby kiedy powiesz ja, rzeczywiście był tu ktoś obecny, aby zaimek, który wypowiedziałeś, miał oparcie w rzeczywistości.
Zastanów się [...] nad niepokojącym faktem, że większość twoich stwierdzeń dotyczących opinii, gustów, czynów, pragnień, nadziei i obaw, to wypowiedzi o kimś, kogo tak naprawdę nie ma. Kiedy mówisz myślę, często to nie ty jesteś tym, kto myśli, ale są to oni - to znaczy anonimowy autorytet zbiorowości mówiącej poprzez twoją maskę. Kiedy mówisz chcę, czasami po prostu wykonujesz automatyczny gest akceptacji tego, co zostało ci narzucone, i płacisz za to." (Th. Merton Doświadczenie wewnętrzne. Zapiski o kontemplacji, Kraków 2005, 27 - 28).


Takie zintegrowanie naszej osobowości, o którym mówi Merton, bez którego nie odkryjemy sensu życia i pozostaniemy z pustką, może zrodzić się tylko w spotkaniach (co podkreślał Buber i inni dialogicy, także w swoich tekstach o wychowaniu), przeplatanych doświadczeniami ciszy (których wagę podnosiła zwłaszcza Maria Montessori). Cisza bowiem - jak mi powiedział kiedyś 9-letni Filip na zajęciach - to zrozumienie i współczucie (to był jeden z najbardziej poruszających momentów w mojej pracy z dziećmi).
Nie dojdziemy do takiego zintegrowania w szczególności przez samo oczytanie ani nagromadzenie wiadomości (ani nawet przez doktorat czy profesurę). I nie chodzi tu o zdeprecjonowanie czytania czy nauki. Na naszych zajęciach prawie zawsze coś czytamy. Jednakże bez spotkania i otwartej, pełnej szacunku względem siebie refleksji wokół tego, co przeczytaliśmy, czytanie jest tylko rozrywką, a nagromadzona wiedza może służyć co najwyżej technicznym zastosowaniom. Gdzie wówczas jest człowiek?


Miło mi w tym kontekście zawiadomić, że projekt "Moje miejsce we wszechświecie" uzyskał dotację wysokości 6420 zł. z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz wsparcie Urzędu Miasta w Chojnicach wysokości 1600 zł. To pozwoli realizować go w szerszym zakresie w szkołach powiatu chojnickiego i w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Uzyskaliśmy ponadto wsparcie rzeczowe lokalnej drukarni Certus, za które serdecznie dziękuję. Projekt jest realizowany przy współpracy z Europejskim Stowarzyszeniem "Pomerania" (główny wnioskodawca do MKiDN), Biblioteką Miejską w Chojnicach i wydawnictwami Hokus-Pokus, Zakamarki, Dreams i Media Rodzina. Fundacja Zarzewie jest partnerem projektu.

W tym miejscu w sposób szczególny chciałabym podziękować Panu Bogdanowi Kufflowi i Emilii Kalitcie z ES "Pomerania" za otwartość, zaufanie i kilkuletnią już współpracę. Za współpracę, otwartość i inspirację dziękuję także Paniom Wioletcie Karpiak i Malwinie Miszewskiej z MBP w Chojnicach.

(ed)

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Noworocznie z Martinem Buberem

Kochani!

Dużo się działo w ostatnim czasie. Było kilka ciekawych wydarzeń, o których nie udało nam się napisać. Tomek działał w Gdyni we współpracy z Fundacją Miejsce Tworzenia, była tegoroczna Polska na Kozetce w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, którą już po raz drugi współorganizowaliśmy, znakomite w tym roku Chojnickie Dni Tischnerowskie m.in. z Wojciechem Bonowiczem, Krystyną Ablewicz, Jarosławem Jagiełłą i stałymi już, naprawdę niemniej znakomitymi, gośćmi (dla mnie bardzo ważne osobiście było wystąpienie Miłosza Hołdy o etyce prawdy i epistemologii rozumu politycznego, ale nie tylko). Było też kilka niemniej ważnych spotkań roboczych. Wszystkie te wydarzenia miały przede wszystkim wymiar spotkania i zrobienia czegoś razem: wspólnej próby zrozumienia uwarunkowań albo stworzenia czegoś, co da wyraz wspólnym potrzebom.

Sobie i Wam życzę w Nowym Roku dalszych intensywnych i zwyczajnie ludzkich (ludzkich w sensie, który stanie się za chwilę jasny) spotkań. Takie są zawsze owocne. I prowadzą do zwykłego ludzkiego spełnienia, możliwego już tu, choć czasem (a może zawsze?) okupionego długimi nocami niezrozumienia i zwątpieniem.




Dołączam z tej okazji fragment jednego z tekstów Martina Bubera:

Wolność […] kocham jej rozbłyskującą twarz: rozbłyskuje w ciemnościach i gaśnie, ale chroni serce. Jestem jej oddany, zawsze gotów do walki o nią. O rozbłysk trwający tylko tyle, ile oko wytrzyma. O rozkołysanie cugli, które zbyt długo pętały i zbyt mocno zesztywniały. Lewą dłoń podaję buntownikom, a prawą heretykom: naprzód! Ale im nie ufam. Potrafią umierać, ale to nie wystarczy. Kocham wolność, ale w nią nie wierzę. Jak można w nią wierzyć, gdy się widziało jej twarz! Ta twarz to błysk wszechznaczeń – wszechmożliwości. O tę wszechmożliwość walczymy ciągle od nowa, od zarania, zwycięsko i daremnie.
Można zrozumieć, że w czasach, w których wszystkie tradycyjne więzi, wypaczając się, zakwestionowały swoją moc, dążenie do wolności urosło ponad miarę, że odskocznię traktuje się jakby była celem, dobro funkcjonalne – jakby było dobrem substancjalnym. Rozwlekłe narzekania na eksperymenty z wolnością to nonszalancki sentymentalizm; być może tak to musi być, że w tym momencie bez kompasu wielu ludzi rzuca swoje życie na szalę, by się dowiedzieć, w jakim wymiarze się poruszamy i co mamy obrać za cel. Ale właśnie swoje życie! Taki eksperyment, zrobiony, to jest karkołomne ryzyko, to jest coś bezspornego; coś także przedyskutowanego w pomysłowych wyjaśnieniach, wyznaniach i wzajemnych problematyzacjach, przedyskutowanego na miał, to jest zgroza rozkładu. Tym, którzy kładą życie na szali, w pojedynkę lub we wspólnocie, pozwólcie na skok, pozwólcie na krok w migocącą pustkę, w której giną zmysły i poczucie sensu, albo ponad nią w przetrwanie; nie wolno im jednak robić z wolności twierdzenia i programu. Wyzwolenie od więzi to los; nosi się je jak krzyż, nie jak kokardę. Uświadommy sobie, co to naprawdę znaczy wyzwolić się od więzi: to znaczy, że miejsce odpowiedzialności dzielonej z wieloma pokoleniami zajmuje odpowiedzialność całkowicie osobowa. Życie oparte na wolności to jest odpowiedzialność osobowa albo patetyczna poza.
Nazwałem tę moc, która jako jedyna może dać pustej wolności oparcie, migotliwej, krążącej w kółko – wskazać kierunek. W nią wierzę, jej obrońcom ufam.
To kruche życie między narodzinami i śmiercią może wszak znaleźć spełnienie: jeśli jest rozmową. Kiedy przeżywamy coś, doświadczamy czegoś, pojawia się inicjacja rozmowy; kiedy myślimy, mówimy, działamy, tworzymy, wpływamy możemy to robić w odpowiedzi. Najczęściej wszakże nie słyszymy, że coś zostało zainicjowane, albo próbujemy tę inicjację zagadać. Kiedy jednak dociera do nas słowo i odpowiadamy na nie, wtedy na tym świecie pojawia się ludzkie życie, choćby było nie wiem jak kruche. 
(M. Buber "Ueber das Erzieherische", w: Werke, 1. Band, Heidelberg - Muenchen 1962, ss. 796-797)

(ed)

czwartek, 8 listopada 2018

Spotkanie robocze przed polsko-niemieckimi warsztatami artystycznymi dla młodzieży

Niewiele mam wspólnego ze sztuką: namalowałam w życiu parę obrazków, mam dość określony smak w tej dziedzinie, kilku ulubionych klasyków (Gauguin, Chagall, Munch...). Zajmuję się teorią języka i komunikacji, także w praktyce uczę skutecznej komunikacji. No i przekładam (może tym jestem najbardziej – tłumaczką).



Niedawno okazało się jednak, że pod wieloma względami naprawdę niewiele wiem o sztuce :). Przynajmniej w wymiarze praktycznym – to, co mam na koncie, to kilka lektur (wśród nich może dla mnie najważniejszy tekst o sztuce „O źródle dzieła sztuki” Heideggera, najważniejszy, bo próbuje przejaśnić stosunek sztuki do prawdy jako nieskrytości). Tym ciekawiej było towarzyszyć artystom – jako tłumaczka – w dyskusjach o materiałach potrzebnych do wykonania linorytów, drzeworytów… Dawno tak dużo się w tak krótkim czasie nie dowiedziałam :)

Hubertus, Tanja, Ela i ja w czasie pierwszego spotkania roboczego



To towarzyszenie ludziom sztuki miało miejsce w kontekście planowanego wydarzenia, które mieści się w formule dialogu. I to już jest, jak najbardziej, moja domena. Od jakiegoś czasu w horyzoncie moich działań pojawia się bowiem „dialog” (filozofia dialogu, podręcznik do historii pisany w dialogu przez autorów polskich i niemieckich, kontakt z pewnym indologiem, który bada indyjską filozofię dialogu). 

Hubertus, Tanja i Bernd w czasie spotkania w ratuszu
 


15 i 16 października gościliśmy w Chojnicach trójkę osób, które zaangażowały się w przygotowanie niemiecko-polskich warsztatów plastycznych dla młodzieży stąd i z Emsdetten – miasta partnerskiego Chojnic. W spotkaniach roboczych uczestniczyli Hubertus Jelkmann (artysta i nauczyciel sztuki), Tanja Holthaus (nauczycielka), Bernd Lohmann (ze Stowarzyszenia Partnerstwa Miast w Emsdetten), Ela Jakubowska (artystka i animatorka zajęć plastycznych, Fundacja Inspiria), Radek Krajewicz (dyrektor Centrum Kultury w Chojnicach) i ja (Fundacja Zarzewie).



Warsztaty mają się odbyć w Chojnicach, w kwietniu 2019 r. Chcemy, żeby młodzi ludzie wspólnie wykonali kilka prac, które przedstawią Chojnice. I żeby się spotkali, poznali, pobyli ze sobą… 

Kamienica na rogu Dworcowej i Alei Brzozowej
 


Wymyśliłam i zrealizowałam projekt „Moje miejsce we wszechświecie”, przeprowadzony w Człuchowie i w Lichnowach k. Chojnic. Ten projekt to jest jednak coś zasadniczo innego – ze względu na poziom artystyczny, który zapowiada się wysoko, i ze względu na międzynarodową formułę :)



Hubertus Jelkmann, który wcześniej znał i rysował Chojnice tylko ze zdjęć, powiedział, kiedy stanął w mieście: „Tak sobie tego nie wyobrażałem, wszystko jest o wiele większe, jest bardziej miejsko”. Później jeszcze dziwił się, także przy mnie, że Chojnice mają mniej więcej tylu mieszkańców, co Emsdetten. Bo są tu akcenty naprawdę wielkomiejskie, są ślady dawnej wielokulturowości miasta…

Kamienica przy Piłsudskiego


Ciekawą rzeczą było dla mnie obserwować Hubertusa, który ogląda miasto. Rzadko się widzi takie oglądanie. Wydawało się, że chce zajrzeć, a może nawet zagląda pod powierzchnię rzeczy albo że rzeczy same go zagadują, przemawiają do niego. Znam jeszcze tylko jednego człowieka, który – inaczej – zagląda pod powierzchnię rzeczy.



Spotkanie było bardzo owocne, otworzyły się ciekawe perspektywy. Udało nam się wspólnie przyjąć ramową koncepcję warsztatów (co do techniki wykonania prac podążyliśmy za jedną z propozycji Hubertusa) i ustalić, co będzie konieczne do zrobienia wcześniej (np. oswojenie młodzieży, która ma wziąć udział w warsztatach, z technikami pracy, które będą stosowane). Dzięki Eli udało się nam ustalić, co zrobić, żeby nie przytłoczyła nas presja wytworzenia określonych rezultatów, żeby nie utracić wymiaru spotkania. Bardzo otwarcie, ale i dojrzale (tzn. przyjmując wiele, ale wskazując też na ograniczenia) do naszego przedsięwzięcia podszedł Radek – naprawdę właściwy człowiek na właściwym miejscu :). Tanja i ja zgodziłyśmy się co do tego, że nie można dzieci przytłoczyć historią miejsca; byłam pod dużym wrażeniem jej świadomości pedagogicznej. Z takim teamem naprawdę chce się coś robić.

Spotkanie w pracowni plastycznej Centrum Kultury
Dla mnie osobiście ważnym doświadczeniem było doświadczenie mediatorki, tzn. kogoś, kto jest pomiędzy tymi, którzy chcą coś zrobić razem (zrobić to tak, żeby łączyć, być mostem, a nie dzielić) – nie tylko jako tłumaczki. Najbardziej cieszy mnie jednak otwartość, jaką umieliśmy okazać, i uważność, z jaką potrafiliśmy siebie słuchać.



Miłym akcentem wieńczącym była kolacja, na którą zaprosili nas przedstawiciele Urzędu Miasta w Chojnicach: Asia Gappa i Robert Wajlonis. Asia zadbała także o pokazanie gościom miasta od strony inwestycji i historii.

Hubertus i Tanja z Asią Gappą, Marleną Pawlak (konserwator zabytków) i Andrzejem Ciemińskim (miejskim architektem)
Po wyjeździe przyjaciół z Niemiec rozpoczęły się w Chojnicach Dni Tischnerowskie. Napiszę o nich osobno. Tu jednak, już teraz nawiązując do nich, przywołam słowa Tischnera (choć przypomina się też Stachura): „Dla każdego jest miejsce pod słońcem. Aby się porozumieć, wystarczy zrozumieć. Aby zrozumieć, potrzeba trochę dobrej woli i chwili czasu. Zdumiewające jest jednak to, że tego niewiele brakuje.” Tak, brakuje niemal wciąż i niemal na każdym kroku. Nie zabrakło podczas naszych spotkań :)



Dziękuję wszystkim jego uczestnikom.




Wszystkie zamieszczone tu zdjęcia zrobił Bernd Lohmann; dziękuję za możliwość ich udostępnienia. Tu można przeczytać relację ze spotkania zamieszczoną na stronie Stowarzyszenia Partnerstwa Miast z Emsdetten.



Dziękuję też Ani Sundsteigen za przetłumaczenie tego tekstu na angielski.

***

I do not have much in common with art: in my life I have painted a few pictures, I have specific taste in this field, several favorite classics (Gauguin, Chagall, Munch ...).

I deal with the theory of language and communication, I also teach effective communication in practice. Well, I also translate (and maybe that is who I am the most - a translator).



Recently, however, it turned out that I really do not know that much about art :). At least in the practical dimension - what I have in my account is a few readings

(among them, the most important text for me about the art "The origin of the Work of Art" by

Heidegger - the most important one, because it tries to clear the relationship between art and truth as unconcealment [Unverborgenheit]). So it was even more interesting to accompany the artists - as a translator - in discussions about materials needed to make linocuts, woodcuts ... It is been a while since I have learnt that much in such a short time. :)



This accompanying people of art took place in the context of the planned event, within the dialogue formula. And that is eventually my domain. For some time now, in the horizon of my actions appears “a dialogue" (philosophy of dialogue, history handbook written in a form of a dialogue by Polish and German authors, contact with an indologist who researches the Indian philosophy of a dialogue).



Recently (15/16th October) we hosted in Chojnice three guests who were involved in

preparation of German-Polish art workshops for young people of Chojnice and Emsdetten - the twin city of Chojnice. In working meetings participated: Hubertus Jelkmann (an artist and an art teacher), Tanja Holthaus (a teacher), Bernd Lohmann (from the Association of Towns Partnerships in Emsdetten), Ela Jakubowska (an artist and an animator of an art classes, Inspiria Foundation), Radek Krajewicz (a director of the Cultural Center in Chojnice) and me (Zarzewie Foundation).



The workshops are to take place in Chojnice, in April 2019. The goal of the event is to get Polish and German young people together and to perform some works that present Chojnice. But we also want them to simply meet each other, to stay with each other …



In the past I invented and carried out the project "My place in the universe" in

Człuchów and in Lichnowy near Chojnice. This project, however, is something fundamentally different - due to the artistic level that promises to be high, and because of its international formula :)



Hubertus Jelkmann, who previously knew and drew Chojnice only from photographs, said

when he stood in the city: "I did not imagine it, everything is so much bigger,

it's more urban." Later he seemed surprised that Chojnice had more or less as many inhabitants as Emsdetten. There are indeed the big city accents here and traces of the former multiculturalism of the town …



It was an interesting experience for me to observe Hubertus, when he was sightseeing the town. Rarely one can see such a sightseeing. It seemed like he wanted to look, and maybe even looked under the surface of things, or that things themselves talk to him, speak to him. Previously I knew yet only one man who looks under the surface of things like that.

The meeting was very fruitful, interesting perspectives were opened. We managed to

jointly adopt the framework concept of the workshops (as to the technique of carrying out the works we followed one of Hubertus' proposals). We also decided what is necessary to be done earlier (ex.: to familiarize young people, who are to take part in workshops, with the technics of the work that will be used). Thanks to Ela, we were able to determine what to do, not to we get overwhelmed by the pressure of producing certain results, not to lose the dimension of the meeting. Very openly, but also mature (i.e., opening the space for our actions, but also pointing to the limitations) Radek approached our undertaking - really the right man in the right place :). Tanja and I agreed that we shall not let children to get overwhelmed with the history of the place; I was very impressed with her pedagogical awareness. With such a team, you really want to do something.



For me personally the experience of a mediator (so my role was not simply to be a translator), i.e. someone, who is between those who want to do something together (to do something to connect, to build a bridge, instead of dividing), was very important. What pleases me the most is the openness, we could show one to another as well as the mindfulness with which we could listen to each other.



A nice highlight of the event was a dinner we got invited for by the representatives of the

City Hall in Chojnice: Asia Gappa and Robert Wajlonis. Moreover Asia took care of showing the city from the investment and the historical side to our guests.



After the departure of our German friends, the Tischner Days began in Chojnice.

I will write about them separately. Here, however, referring to them now, I will call for words of Tischner (though Stachura is also reminded): "There is a place for everyone under the sun. In order to communicate, it is enough to understand. To understand, some good will is needed and a moment of time. It is amazing, however, that this not much is still missing." Yes, missing almost all the time and almost everywhere. But it was not missed during our meeting :)



I would like to thank to all its participants.



All the presented photographs were taken by Bernd Lohmann. I am grateful for being able to use them. Here you can read the report from the meeting that was published on the website of Partnership of the Cities Society from Emsdetten.



And I thank Ania Aundsteigen for the English translation of this text.

(ed)




środa, 31 października 2018

"Jak obudzić sens życia. Dobre praktyki w profilaktyce samobójstw dzieci i młodzieży" Warszawa 2018r.

12 października br. w Warszawie wzięłam udział w konferencji "Jak obudzić sens życia. Dobre praktyki w profilaktyce samobójstw dzieci i młodzieży", którą zorganizowała Fundacja Zobacz JESTEM. Jej działaniem zainteresowałam się w 2016 roku, kiedy wystartowała Ogólnopolska Kampania Zobacz... ZNIKAM na rzecz zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży. Wówczas zostałam Ambasadorem tej kampanii a jej idee promuję w swoich działaniach profilaktycznych.
W czasie konferencji wysłuchałam dziesięciu wykładów, co dla mnie ważne – w większości wygłoszonych przez praktyków. Ludzie, którzy na co dzień zajmują się problematyką samobójstw podczas wystąpień dzielili się swoim doświadczeniem i wiedzą. 

Jako pierwszy mówił Ryszard Jabłoński, współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, który szukał odpowiedzi na pytanie "Co skłania młodych ludzi do zachowań samobójczych"? W latach 2014-2016 prelegent prowadził szkolenia nt. zapobiegania samobójstwom i okaleczeniom w ramach Rządowego programu Bezpieczna i Przyjazna Szkoła. Szkolenia nie są kontynuowane, choć taka potrzeba bez wątpienia istnieje. To wynika również z moich doświadczeń.
Szczególnie zaciekawił mnie wykład Klaudii Siwek, współautorki książki, o której pisałam tutaj. Temat "Depresja u młodzieży – obraz i profilaktyka jako forma zapobiegania samobójstwom" został przedstawiony bardzo rzeczowo i szeroko. Mnie pozwolił usystematyzować wiadomości, które już mam, ale też poszerzył moją wiedzę o zagadnienia związane z funkcjonowaniem dziecka chorego na depresję w środowisku szkolnym. Klaudia Siwek, psycholog i psychoterapeutka, która od kilku lat jest zawodowo związana z Oddziałem Psychiatrii Dziecięcej w Józefowie, dała w tym zakresie nauczycielom i pedagogom konkretne wskazówki. A na co wszyscy powinniśmy zwracać uwagę w życiu codziennym młodzieży? Między innymi na budowanie pozytywnych relacji i przeciwdziałanie perfekcjonizmowi.



Tematem interwencji kryzysowej w sytuacji zagrożenia życia zajęła się Karolina Robak, która skoncentrowała się na stronie prawnej. Ewa Odachowska, psycholog, pedagog i psychotraumatolog omawiała aspekty psychologiczne interwencji kryzysowej w przypadku próby samobójczej.
Nie zabrakło informacji jak wesprzeć środowisko rówieśnicze i rodzinę w obliczu śmierci samobójczej. Mówiła o tym Renata Chronowska, prowadząca grupę wsparcia dla osób, których bliscy popełnili samobójstwo oraz dla rodziców dzieci, które się okaleczają czy podejmują próby odebrania sobie życia. Zaś Małgorzata Łuba tłumaczyła, jak możemy wpierać młodych ludzi po próbach samobójczych. Dowiedziałam się między innymi, jak przygotować koleżanki i kolegów ucznia, który wraca do szkoły po tym, jak próbował popełnić samobójstwo. I co zrobić, aby pomóc w tej sytuacji i jemu i klasie. Cenne podpowiedzi i rady.
Na temat kulturowych zagrożeń w kontekście samobójstw mówiła Halszka Witkowska, pomysłodawczyni tegorocznej kampanii społecznej "Życie warte jest rozmowy".
A jak tworzyć programy profilaktyczne wyjaśniała Aleksandra Wzorek związana z Instytutem Edukacji Pozytywnej.

Samobójstwa online – aspekty kryminalistyczne i kryminologiczne to temat, który zreferował prawnik Andrzej Gawliński. Zaciekawił mnie przede wszystkim ze względu na nowe technologie, które leżą też w moim zainteresowaniu. Okazuje się, że mamy już do czynienia ze zjawiskiem Cybersuicydologii, bo w wirtualnym świecie problematyka samobójstw znalazła swoją niszę. Mało o niej wiemy. Czasem w ogóle nie jesteśmy świadomi, jak duże znaczenie odgrywa sieć w przygotowaniu do samobójstwa, czy inspirowaniu do jego popełnienia. Andrzej Gawliński, będąc online, właśnie to zjawisko bada, a swoimi odkryciami zechciał się podzielić.
A co z samobójstwem mają wspólnego Królik Bugs albo Tom i Jerry? Jak się okazuje sporo, co udowodnił student i japonista Sebastian Różycki. Przede wszystkim jednak zwrócił uwagę, że kreskówki dla dzieci to przestrzeń lekceważona przez nas, dorosłych w kontekście impulsów autodestrukcyjnych. Właśnie w filmach animowanych, między innymi Disneya, bohaterowie próbują lub dokonują samobójstwa – to takie śmieszne sceny strzelania sobie w łeb, rzucania się pod auto czy wieszania na drzewie. Medium młodszym od filmu, ale mocniej angażującym, bo interaktywnie - są gry. Ich potencjał przekazu medialnego jest ogromny. Warto znać ten negatywny. Jednak w sensie profilaktycznym mamy szansę wykorzystywać go pozytywnie, choćby tworząc odpowiednie scenariusze gier. Sebastian Różycki dziękował organizatorom za to, że zaprosili Jego – studenta, do wygłoszenia wykładu. Ja – słuchacz uważam, że to był strzał w dziesiątkę, a prelegentowi wróżę świetlaną przyszłość konferencyjną. Nie dość, że ciekawie to jeszcze piękną polszczyzną.

Podsumowując, bardzo czekałam na to wydarzenie. Mało jest możliwości dokształcania w problematyce samobójstw, a szczególnie w tej formie. Jak pisałam wcześniej – nie do przecenienia jest korzystanie z doświadczeń praktyków. Na tym mi zależy i tego mi potrzeba w tym, co robię. Poza tym, poznaję ludzi, o których potem mówię podczas szkoleń, powołując się na wyniki badań, które prowadzą czy ich praktykę. To buduje zainteresowanie i zaufanie.
I poza wszystkim, dobrze jest spotkać w jednym miejscu tyle osób, które, podobnie jak mnie, zajmuje temat profilaktyki samobójstw. Które uważają, że jest ważny i warty działania. Ja też nie mam co do tego wątpliwości. Bardzo lubię to, co robię. Cieszę się z każdego kolejnego szkolenia, które przygotowuję i prowadzę. Ale najczęściej działam w pojedynkę. Ten tłum ludzi dodał mi energii. I wsparcia – a to każdemu jest potrzebne :)
Była to pierwsza konferencja na temat profilaktyki samobójstw, którą zorganizowała Fundacja Zobacz JESTEM, ale mam nadzieję nie ostatnia. Szczerze zachęcam organizatorów do kontynuowania tej inicjatywy. Dużo dobrego się wydarzyło, i dużo dobrego pójdzie w świat, że taką metaforą na koniec zasunę.
Pozdrawiam Organizatorów, Prelegentów i Uczestników Konferencji. Do zobaczenia za rok?


piątek, 26 października 2018

Sprawozdanie merytoryczne za rok 2017

Złożyliśmy sprawozdanie merytoryczne z naszej działalności w roku 2017. Oto ono:

Działania zrealizowane i zdarzenia prawne o skutkach finansowych w roku 2017:

a) realizacja projektu warsztatów „Ja i mój głos”, poprowadzonych przez dr Joannę Zauchę; warsztaty odbyły się 26.03.2017 w II LO w Chojnicach.

b) 26.03.2017: przyjęcie darowizny wysokości 82 zł.

c) 14.10.2017-15.12.2017: realizacja projektu „Wyposażenie młodej organizacji pozarządowej w sprzęt komputerowy” w ramach funduszu Akumulator Społeczny, dotacja 2700 zł.; 

d) grudzień: w ramach pracy społecznej (20 h) organizacja szkoleń dla nauczycieli pt. „Samobójstwa wśród dzieci i młodzieży” w szkołach podstawowych w Chojnicach;

e) marzec i maj: w ramach pracy społecznej (5 h) realizacja projektu „Pismo wczoraj i dziś, daleko i blisko” w Szkole Podstawowej nr 120 w Warszawie;

f) październik – listopad: partnerstwo w organizacji Warsztatu Obywatelskiej Refleksyjności „Polska na kozetce”, który odbył się 25.11.2017 r. w Gdańsku w Europejskim Centrum Solidarności.

g) październik – grudzień: w ramach pracy społecznej (ok. 60 h) analiza dostępnych w internecie form zorganizowanej samopomocy takich jak fora internetowe dla osób z zaburzeniami osobowości.

h) przez cały rok 2017: praca społeczna przedstawiciela Fundacji Zarzewie w komitecie rewitalizacyjnym w Chojnicach.

i) styczeń – czerwiec 2017: partnerstwo w projekcie „Ćwiczenia z myślenia”, realizowanego w Sołectwie Lichnowy k. Chojnic;

j) czerwiec – grudzień: w ramach pracy społecznej (20 h) realizacja projektu „Moje miejsce we wszechświecie” w Człuchowie i Lichnowach k. Chojnic;

k) luty – czerwiec: partnerstwo w projekcie „Z książką o myślach i emocjach”, realizowanego w szkole podstawowej w Człuchowie;

l) październik: partnerstwo w organizacji Chojnickich Dni Tischnerowskich, które odbyły się 24-25.10.2017 r. oraz w warsztatach filozoficznych dla dzieci w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach, które nawiązywały do ChDT.

m) przez cały rok 2017: prowadzenie bloga www.zarzewie.blogspot.com, który służy promowaniu wyszczególnionych wyżej celów Fundacji Zarzewie i informowaniu o jej działalności.

Po raz kolejny serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierali i nadal wspierają :) 

Razem możemy więcej!



(ed, mż)

piątek, 5 października 2018

A planowaliście?

Z takim pytaniem spotykają się niekiedy oczekujący – kolejnego, zwykle – dziecka. Pytanie to może być odebrane jako niestosowne z kilku względów i nie wszyscy pozwoliliby sobie na jego zadanie. Po pierwsze, dotyczy ono sfery osobistej, intymnej. Po drugie, sytuacja, gdy dziecko jest chciane i oczekiwane, uważana jest za lepszą niż niespodziewana ciąża, odpowiedź „Nie” może się zatem okazać kłopotliwa. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na inną jeszcze związaną z tym pytaniem trudność. Otóż nie zawsze łatwo jest dać na nie jednoznaczną odpowiedź.


Teoretycznie bowiem możliwe są – jak zawsze – dwie krótkie, proste i jasne odpowiedzi: „Tak” lub „Nie”. Problem w tym, że nie nazywają one dobrze niektórych sytuacji. Jeśli bowiem odpowiedź brzmi „Tak, planowaliśmy”, to rozmówca wysnuje z niej wniosek, że zrobiliśmy coś, czego zazwyczaj nie robimy, w tym właśnie celu, by do poczęcia doszło, tzn. podjęliśmy współżycie w okresie płodnym względnie zaniechaliśmy stosowania antykoncepcji; jeśli zaś odpowiemy, że nie planowaliśmy, zrozumie, że staraliśmy się unikać poczęcia bądź też nie spodziewaliśmy się go ze względu na wiek lub stan zdrowia.

Co jednak mamy odpowiedzieć, jeśli współżyjemy tak po prostu, jak zawsze, świadomi, że najprawdopodobniej doprowadzi to do ciąży, co w pełni akceptujemy, jednak bez specjalnego dążenia do poczęcia? Jeśli współżyjemy, bo się kochamy, a dzieci pojawiają się niejako przy okazji? Odpowiedź, „Nie” mało kto zrozumie jako: „Nie jest tak, że planowaliśmy”. Większość weźmie to za skrót od: „Planowaliśmy, że ciąży / dziecka nie będzie”.

Porównajmy to z odpowiedzią na pytanie: „Czy planowaliście spędzenie urlopu w Turcji?”. Jeśli ktoś powie „Nie”, nie zostanie to zrozumiane w ten sposób, że planował urlop w tak, by w żaden sposób nie trafić do Turcji, ale że po prostu nie miał takich konkretnych planów. Być może dniami wolnymi chciał się cieszyć nad polskim morzem, na działce koleżanki, w Australii, a nawet na księżycu, może nie miał żadnych planów na urlop albo w ogóle zapomniał, że ma wolne. Dziecko natomiast albo zostanie poczęte, albo nie. Różnica ta nie tłumaczy jednak, dlaczego odpowiedź „Nie planowaliśmy” w odniesieniu do dziecka rozumiana będzie w ten sposób, że tak planowaliśmy naszą aktywność seksualną, by do poczęcia nie doszło. Tłumaczy ją dopiero przyjęcie przez rozmówcę założenia, że aktywność seksualna jest czymś, co się (przynajmniej standardowo) planuje.

Jeśli zastanowimy się nad przyczynami tego stanu rzeczy, dojdziemy do wniosku, że ujawnia się tu rozdzielanie współżycia jako czynności więziotwórczej, wyrażającej i budującej bliskość (m.in. ze względu na odczuwaną przez partnerów seksualnych przyjemność) od zbliżeń podejmowanych w celach prokreacyjnych. Technika, która umożliwiła ubezpłodnienie stosunków oraz poczęcie dziecka bez współżycia (sztuczna inseminacja, in vitro), zmieniła naszą mentalność.

Zwróćmy uwagę, że rzadziej pytanie to dotyczyć będzie pierwszego lub drugiego dziecka, zwłaszcza przy dobrych relacjach i stabilnej sytuacji materialnej przyszłych rodziców. Mamy tu jeszcze pewne przyzwolenie na spontaniczność. Kolejne dzieci budzą jednak u wielu osób zdziwienie, oczekują oni więc wyjaśnienia, czy poczęcie było zamierzone, czy też doszło do niego niejako przypadkiem.

Niewiele w takim myśleniu miejsca na miłość nakierowaną na ukochanego / ukochaną, a jednocześnie gotową przyjąć naturalne konsekwencje współżycia, prawdziwie wolną miłość – wolną od lęku (przed poczęciem lub przed niemożliwością poczęcia) miłość do wybranego / wybranej. „Wolna miłość” znaczy przecież coś zupełnie innego.

(mż)