piątek, 29 grudnia 2017

Wystawa i życzenia

W środę przed Świętami spotkałam się w Lichnowach z dziećmi z "Ćwiczeń z myślenia", ich rodzicami, babcią (była jedna), rodzeństwem i sołtysem. Okazją do spotkania była wystawa prac dzieci przygotowanych w ramach projektu "Moje miejsce we wszechświecie".

W zeszłym roku szkolnym przygotowaliśmy z dziećmi mapę Lichnów, na której zaznaczyliśmy w szczególności miejsca, które chcemy odwiedzić i sfotografować.

 
Na zdjęciu Kornelia i Dawid objaśniają rodzicom mapę.
Potem chodziliśmy i robiliśmy zdjęcia. Na podstawie zdjęć dzieci przygotowały prace: z założenia trzy obrazki w trzech różnych technikach przedstawiające to samo miejsce (jednak niektórym udało się zrobić dwie albo jedną). O jakie techniki chodzi, sami zobaczcie:


Na tym zdjęciu jest Zosia. Zosia narysowała kościół, na samym dole. Trzy wyższe prace (drzewo) należą do Kingi.



Oliwka (na zdjęciu) narysowała staw i łabędzie. Powyżej Jezioro Lichnowskie, autorstwa Nicoli.




Tutaj Tomek prezentuje swoje prace (te dwie na górze). Przedstawił las. Dwie niższe prace wykonał Dawid. Przedstawiają ogród jednej z mieszkanek Lichnów.

Spośród prac dzieci wybierzemy te, które utrwalimy w postaci kartek pocztowych. W czasie spotkania uczestnicy głosowaniem pomagali nam wybrać te prace.



Było też trochę zabaw :)


Bardzo się cieszę, że mogliśmy w taki sposób zaprezentować wyniki naszych dotychczasowych działań w Lichnowach, działań pogłębiających świadomość lokalną, rozwijających twórcze podejście do świata, samodzielność, przedsiębiorczość... Serdecznie dziękujemy rodzicom, babci Kingi, sołtysowi i Tomkowi Drzazgowskiemu za pomoc w zorganizowaniu spotkania i wystawy :)

Święta już za nami. Mam nadzieję, że wszystkim, którzy czytają naszego bloga, upłynęły w spokoju. W imieniu tych, którzy współtworzą Fundację Zarzewie, życzę naszym Czytelnikom i Sympatykom spokoju, radości i miłości w Nowym Roku. Oraz umiejętności oddzielania tego, co ważne, od tego, co nieważne.

(ed)


piątek, 15 grudnia 2017

Rozstrzygnięcie nagrody Kotarbińskiego 2017

Jak pewnie wielu z Was wie, książka "Język w refleksji teoretycznej. Przekroje historyczne" autorstwa Andrzeja Bogusławskiego oraz mojego została uhonorowana nominacją do nagrody Kotarbińskiego, przyznawanej ważnym pracom humanistycznym. Nagrodę w tym roku otrzymała Dorota Sajewska za książkę "Nekroperformans. Kulturowa rekonstrukcja Teatru Wielkiej Wojny", podejmująca próbę zmierzenia się z polską pamięcią kulturową I wojny światowej przy odwołaniu do wyobraźni teatralnej.



Serdecznie dziękuję społeczności Uniwersytetu Łódzkiego za niezwykłą gościnność. Godne podziwu było profesjonalne przygotowanie uroczystości, a rozmowy z członkami kapituły nagrody i pozostałymi nominowanymi okazały się prawdziwą intelektualną przygodą.

Szczególnie serdecznie dziękuję Ewie Kołodziejczyk, zeszłorocznej laureatce nagrody (za książkę o Miłoszu, którego ja sama dla siebie i sobie pochlebiając nazywam przyjacielem :)), za słowa zachęty do dalszej pracy w dziedzinie humanistyki.

W Łodzi zapytano mnie, czy w dzisiejszych czasach trudno jest być humanistą. Powiedziałam, że zawsze było trudno. Bo humanista jest w tej unikalnej sytuacji, że przedmiot jego studiów jest jednocześnie badającym podmiotem. Stąd bierze się ciągły ruch. Fichte pisał, że kiedy próbuje uchwycić Ja, ono mu ciągle umyka...

A mnie od jakiegoś czasu chodzą po głowie sprawy antropologiczne... :)

Tutaj można przeczytać pełniejszą relację z gali.

(ed)


środa, 6 grudnia 2017

SZKOLENIA dla NAUCZYCIELI - przecieramy szlaki

Wczoraj wraz z Tomkiem Drzazgowskim spotkaliśmy się z nauczycielami ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Chojnicach. Jest to obecnie największa placówka w naszym mieście - uczy się w niej około tysiąca dzieci.

Podczas szkolenia nt. PROFILAKTYKI SAMOBÓJSTW I ZACHOWAŃ AUTODESTRUKCYJNYCH DZIECI I MŁODZIEŻY przekazaliśmy informacje o skali zjawiska. Wskazaliśmy jak rozpoznać dziecko zagrożone ryzykiem samobójstwa oraz w jaki sposób to ryzyko określić. Odpowiedzieliśmy na pytanie co może zrobić szkoła, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia prób samobójczych. Nie zabrakło też informacji czy i jak rozmawiać o zachowaniach autodestrukcyjnych z młodzieżą. Omówiliśmy również interwencję szkolną w przypadku samobójczej śmierci ucznia.

Wielu suicydologów, podobnie jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), podkreśla, że społeczeństwo odgrywa niezwykle ważną rolę w zapobieganiu samobójstwom.
Szczególne znaczenie w tym procesie ma szkoła. Psychologowie i pedagodzy szkolni alarmują, że młodzież ma coraz więcej problemów, z którymi sobie nie radzi. Ważne, aby reagować wcześnie, zanim trudności się nawarstwią, a sytuacja wyda się bez wyjścia. Duże pole do działania mają w tym zakresie nauczyciele. Jak wczoraj sami sygnalizowali - bywa, że spędzają z dziećmi więcej czasu niż rodzice. 

Dziękujemy Dyrekcji szkoły za zaproszenie a nauczycielom za liczny udział w szkoleniu, podczas którego przełamujemy tabu, zapobiegamy stygmatyzacji i redukujemy ryzyko podejmowania zachowań autoagresywnych przez młodzież. 

ps. zapraszam na blog nie widzisz bo nie patrzysz
(ms.)




piątek, 24 listopada 2017

SZKOLENIE dla RODZICÓW - PROFILAKTYKA SAMOBÓJSTW i ZACHOWAŃ AUTODESTRUKCYJNYCH DZIECI i MŁODZIEŻY

Wczoraj spotkałam się z rodzicami młodzieży w jednej z chojnickich szkół.
Przeprowadziłam szkolenie nt. Profilaktyki samobójstw i zachowań autodestrukcyjnych dzieci i młodzieży.
W czasie spotkania przekazałam informacje związane ze skalą zjawiska samobójstw na świecie i w Polsce wśród dorosłych i dzieci. Rozmawialiśmy też o depresji, tempie życia, wirtualnym świecie i innych czynnikach ryzyka, które mogą negatywnie wpływać na młodzież.
Szukaliśmy przyczyn, dla których dzieci się okaleczają czy podejmują próby samobójcze.
Prześledziliśmy również sygnały ostrzegawcze wysyłane przez dzieci przed samobójstwem.
Wskazałam rodzicom miejsca, gdzie można uzyskać pomoc i wsparcie.
Nie zabrakło informacji o mitach na temat samobójstwa, które są zakorzenione w świadomości społecznej i przynoszą wiele szkody. Podobnie jak tabu, które towarzyszy tej problematyce.
Podczas wczorajszego spotkania z całą pewnością to tabu przełamywaliśmy.
Dziękuję wszystkim rodzicom za obecność!
A dyrekcji szkoły i pani pedagog za zaproszenie.

ps. zapraszam też na mój blog: nie widzisz bo nie patrzysz
(ms.)



poniedziałek, 20 listopada 2017

Filozofia dialogu w Chojnicach

W dniach 24-25 października gościliśmy w Chojnicach grono osób związanych z nurtem tzw. filozofii dialogu. Odbywały się bowiem Chojnickie Dni Tischnerowskie (Tischner był filozofem dialogu). Szczególnym ich gościem był Krzysztof Skorulski z Międzynarodowego Towarzystwa Ferdinanda Ebnera (Ebner był jednym z pierwszych filozofów dialogu), które na siedzibę swojej polskiej sekcji wybrało właśnie Chojnice.

Na zdjęciu od lewej Magdalena Wędzińska, Mariusz Brunka i Krzysztof Skorulski.


O czym jednak jest filozofia dialogu? Chyba bardzo się nie pomylę, jeśli powiem, że o człowieku jako takiej istocie, której nie da się zrozumieć poza relacją, spotkaniem z drugim, czyli właśnie dialogiem. Słowem, które wyznacza rzeczywistość tego spotkania jest 'ty'.

Niemal wszyscy podkreślają, że to spotkanie i ten dialog, o który filozofom dialogu chodzi, zdarza się rzadko. Krzysztof Skorulski mówił wręcz o dramacie dochodzenia do dialogu. Zbyszek Dymarski przedstawił analizę przestrzeni samorozumienia człowieka w kontekście wolności i zniewolenia (ze sobą też prowadzimy dialog albo uczestniczymy w dramacie dochodzenia do niego). Miłosz Hołda z kolei opowiadał młodzieży licealnej o dramatycznych sporach Tischnera o człowieka. Bo spór to oczywiście też dialog.

Ja jednak bardzo mocno chciałabym podkreślić znaczenie czegoś, co nazwałabym codzienną rozmową. Taką z kasjerką przy kasie w Biedronce. Nawet taka rozmowa bowiem nie musi być mechaniczna (czy też czysto konwencjonalna, jak wolą mówić teoretycy). Nie żebym chciała szukać głębi w rozmowie o drobnych, w pytaniu "czy to już wszystko?" albo, co gorsza, próbowała nawiązywać przy okazji zakupów rozmowę o tym, co się w życiu liczy. Bo nie chodzi wcale o to, żeby wypadać z roli (ja - klientka, ona - kasjerka). Chodzi o coś innego. Chodzi o otwartość na drugiego, o przytomność, bycie tu i teraz. O spojrzenie w oczy (wystarczy przelotne, byle uważne), kiedy się mówi 'dzień dobry' i o uśmiech. Doprowadzenie siebie do stanu, w którym takie rzeczy dzieją się naturalnie, to bardzo poważna praca. Zwykłe, codzienne zdarzenia i jakość naszego udziału w nich są świadectwem drogi, jaką mamy za sobą. Dramat nieuchronnie - jak chce Krzysztof Skorulski za Tischnerem - się na nią składa. Byle byśmy go nie przeoczyli.

Tuż przed Dniami Tischnerowskimi byłam na sesji medytacyjnej w Ośrodku Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu. Medytację prowadził Mikołaj Uji Markiewicz. Podjął on sprawę sposobu możliwości przekazu doświadczenia medytacyjnego, nazywanego czasem doświadczeniem poszerzania się serca. Myślę, że naprawdę słownie jest ono nieprzekazywalne - co nie znaczy, że nie da się uchwycić jego obecności. Jeden z uczestników sesji opowiedział o tym, że jego koleżanka bardzo lubi z nim przebywać po sesji medytacyjnej.

O naturalności płynącej ze zgodności wnętrza i tego, co na zewnątrz, śpiewa Akurat. Piosenkę tę przypomniała jedna z uczestniczek medytacji. Już kiedyś do nie odsyłałam. Ale zrobię to jeszcze raz - ku czci filozofów dialogu, praktyków zwykłej codziennej rozmowy oraz tych, którzy łączą w sobie jedno i drugie :)




(ed)

czwartek, 26 października 2017

Jakiej przestrzeni wspólnej potrzebują chojnickie osiedla?

Zaprojektowanie przestrzeni wspólnej na naszych osiedlach nie musi być ani skomplikowane, ani drogie. Są nawet gotowe wzorce. Skromna, ale spójna powoli przyciągnie mieszkańców. Będzie tętnić i promieniować życiem

W poprzednim tekście pisałem o tym, że Chojnic nie stać na budowanie samoistnych placów zabaw. O tym, że aby zapobiec dezintegracji osiedli i poprawić jakość życia mieszkających na nich ludzi, potrzebujemy całościowego i świadomego projektowania przestrzeni wspólnej. Takie miejsca, gdzie dzieci mogą bawić się i przeżywać przygody, mogą i powinny być jej częścią. Ale tylko częścią spójnej całości.

Teraz chciałbym przejść do tego, jak zaprojektować przestrzeń wspólną na naszych osiedlach. I że zadanie to nie musi być ani drogie, ani przesadnie skomplikowane. Zarówno znaczenie przestrzeni publicznej, jak i zasady jej projektowania zostały już bowiem dobrze rozpoznane i opisane. Są już gotowe wzorce, praktycznie do natychmiastowego zastosowania.

Wzory sprawdzone w praktyce


Nie trzeba zatem wyważać otwartych drzwi. Warto jednakowoż odkryć Amerykę. A konkretnie mieszkającego tam Christophera Alexandra*, legendarnego teoretyka i praktyka architektury. Opracował on język projektowania oparty o wzorcach. Jest ich ponad ćwierć tysiąca, a każdy z nich dotyczy konkretnych problemów związanych z projektowaniem przestrzeni – od pojedynczych mieszkań, przez ścieżki, place, rozwiązania transportu publicznego, miejsca pracy, handlu i nauki, centra aktywności itp. – aż po całe dzielnice, miasta i regiony. Co istotne, wzory Alexandra nie są ani abstrakcyjnymi ideami, ani sztywnymi, gotowymi projektami. To raczej pewne zbiory wskazówek oparte na analizie wielu dobrze funkcjonujących w praktyce rozwiązań, tworzące moduły, które można dowolnie zestawiać i dostosowywać.

Jeden z wzorów Alexandra dotyczy właśnie przestrzeni publicznej (Public Outdoor Room). Zgodnie z nim należy w rękach wspólnych pozostawić względnie zwarty obszar obejmujący co najmniej 25 proc. powierzchni osiedla, kwartału czy skupiska domów. Przestrzeń ta powinna przylegać do szlaków komunikacyjnych oraz budynków, sklepów, instytucji bądź znajdować się ich bardzo blisko. I takie tereny na chojnickich osiedlach wciąż szczęśliwie mamy. Gorzej ze spełnieniem kolejnego warunku. Przestrzeń wspólna nie może być bowiem w żadnym wypadku zdominowana przez samochody.

Wzór przestrzeni wspólnej wg Alexandra.
Za: Jaromar Łukowicz*
Tak wyodrębniony obszar należy ustrukturować. Najważniejszym elementem jest zaprojektowany kawałek gruntu, częściowo zadaszony, częściowo otwarty. Bez ścian, za to na przykład z arkadami, kolumnami, kratownicą dla pnących roślin bądź pergolą. Przestrzeń ta powinna zostać zaplanowana w miejscu, w którym przebiegają, a najlepiej krzyżują się uczęszczane szlaki piesze (chodniki, ścieżki rowerowe). Dobrze, aby znalazł się tam mały dziedziniec, placyk bądź skwer oraz miejsca do siedzenia. No i oczywiście kilka urządzeń dla dzieci, które będą mogły się na nich bawić, a najlepiej w jakiejś mierze kształtować.

Tylko tyle. I aż tyle. Oczywiście to tylko pewien model. W Chojnicach moglibyśmy wypracować własny. Wzór Alexandra jest świetnym punktem wyjścia do takich działań. Nie tylko dlatego, że w skondensowanej formie zawiera to, co najważniejsze. Również dlatego, że wyraźnie pokazuje, iż kształtowanie publicznej przestrzeni wspólnej nie jest ani przesadnie skomplikowane, ani drogie. Zwłaszcza, gdy wykorzystać również to, co już istnieje – na przykład stare, rdzewiejące urządzenia z placów zabaw, na których wychowały się całe pokolenia chojniczan.

Przestrzeń wypełniona ludźmi i tętniąca życiem


Warto zaangażować mieszkańców. Umożliwić im czy wręcz zachęcić, aby wzięli udział w kształtowaniu przestrzeni wspólnej. Na pewno dzieci będą chciały współdecydować w tym, na czym będą się bawić czy w jakie gry grać. Współdecydowanie powinno odbywać się jednak w ramach wyznaczonych przez opracowany model. Władze bowiem nie mogą rezygnować ze swego przywileju i obowiązku kształtowania przestrzeni miejskiej.

Wyobraźmy sobie tak ukształtowaną wspólną przestrzeń publiczną na osiedlu. Skromną, ale spójną i świadomie skonstruowaną. W której odnaleźć się mogą nie tylko dzieci i ich opiekunowie, ale ludzie w każdym wieku. W której można spędzić wspólnie trochę czasu każdego dnia, ale też zorganizować zawody, lekcje czy zajęcia świetlicowe. A w porze suchej na przykład zebranie samorządowe pod chmurką. Albo występ przedszkolaków. No i oczywiście festyn osiedlowy!

Taka przestrzeń powoli przyciąga mieszkańców. Zaczyna tętnić życiem, które promieniuje i zaprasza kolejnych. A im więcej korzystających mieszkańców, tym więcej pomysłów i wydarzeń. To mechanizm kuli śnieżnej. W ten sposób ludzie mogą się poznawać, spędzać ze sobą czas, wypoczywać bądź coś kreować. Tworzą się więzi, buduje tożsamość, możliwa staje się integracja. Nie tylko ludzi, ale też przestrzeni kwartału, sąsiedztwa czy osiedla. Zwłaszcza, jeżeli w wizualnej warstwie przestrzeni wspólnej zostanie zaprojektowane coś wyrazistego. Co będzie mogło służyć jako symbol, punkt odniesienia, dominanta.

W ten sposób może zostać zahamowana dezintegracja czy dewastacja. Może powstać zalążek, wokół którego na nowo ukształtuje się przestrzeń osiedla czy kwartału. Mniej chaotyczna, bardziej uporządkowana i spójna. Przestrzeń, w której mieszkańcy będą mogli się odnaleźć, poczuć bezpiecznie czy po prostu dobrze. Z którą będą mogli się utożsamić, o którą będą chcieli dbać, a w razie potrzeby także walczyć.
(td)
--

* Christopher Alexander, Sara Ishikawa i inni: Język wzorców = A pattern language: miasta, budynki, konstrukcja. Gdańsk 2008. Przy opisywaniu wzoru przestrzeni wspólnej korzystałem również z opracowania Jaromara Łukowicza

wtorek, 24 października 2017

KULT Od Nowa



Jak dobrze, że pewne rzeczy we wszechświecie są niezmienne.
Idziesz na taki koncert KULTu, a na poprzednim byłeś z piętnaście lat temu, i jest tak samo dobrze. Albo lepiej...
Energia nie do opisania! Na scenie dziewięciu muzyków i granie na serio z górnej półki. I przekaz wciąż aktualny. Więcej niż fajna oprawa świetlisto - graficzna. Pod sceną całkiem młodzi i całkiem starzy - no i ja, powiedzmy, gdzieś pomiędzy. Autentyczna wspólnota pokoleń w ogniu :)
O muzyce trudno pisać. I w zasadzie po co. Lepiej słuchać. KULT najlepszy ever!




Idę prosto - ms.